Koronawirus to w ostatnich tygodniach czarny charakter wszystkich mediów na całym świecie. Nic więc dziwnego, że wokół niego narosło znacznie więcej mitów i półprawd niż wokół jakiegokolwiek innego czynnika chorobotwórczego. Dlatego zdecydowaliśmy się na materiał, który próbuje porządkować wiedzę na temat najbardziej znanego patogenu w 2020 r.

 

Tak. Udowodniła to w 2019 r. Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności (FDA), która zarejestrowała tenapanor (o innych molekuła zatwierdzonych do stosowania w ubiegłym roku dowiemy się z artykułu: Jakie nowe leki przyniósł nam rok 2019?), wskazany w leczeniu zespołu jelita drażliwego z dominującym zaparciem (tzw. IBS-C) u osób dorosłych.

 

Pseudoefedryna to chyba jedna z bardziej kontrowersyjnych substancji czynnych, jakie dostępne są obecnie bez recepty. Czy fakt, że posiada niezbyt dobrą prasę jest słuszny? Częściowo na pewno, jednak należy pamiętać, że jej znaczenie w leczeniu niedrożności nosa nadal podkreślane jest w wielu publikacjach naukowych.

 

Punktem wyjścia do omówienia efektu serowego (cheese effect), bo tak polskojęzyczne publikacje określają interakcje pomiędzy lekami a składnikiem serów pleśniowych, jest wyjaśnienie działania tyraminy – substancji charakterystycznej dla wielu powszechnych produktów żywnościowych, i wykazującej - zwłaszcza jeśli występuje w nadmiarze - niekorzystne działanie farmakologiczne.

 

Ta rosnąca głównie w Korei, wschodnich Chinach i w Nepalu bylina jest świetnym (oraz co ważne doskonale przebadanym) panaceum stosowanym m. in. w stanach nadmiernego przeciążania, wyczerpania i osłabienia. Żeń-szeń (Panax-ginseng), bo to on jest bohaterem artykułu wykazuje działanie wzmacniające, poprawia koncentrację, wydolność fizyczną i psychiczną, pamięć oraz pomaga w okresie rekonwalescencji. Preparaty na jego bazie w Polsce są dostępne jedynie w postaci suplementów diety, co oznacza m. in. że producent może nie umieścić informacji o ważnych interakcjach. A te w przypadku żeń-szenia są bardzo istotne.

 

Witamina D to jeden z najczęściej stosowanych składników suplementów diety przez społeczeństwa zachodnie. Nie dziwi więc fakt, że regularnie pojawiają się nowe doniesienia naukowe na jej temat.

Działanie niepożądane NLPZ ze strony układu pokarmowego (o tym tutaj NLPZ są sobie nierówne) i układu krążenia są szeroko opisywane w literaturze dla farmaceutów. Mało natomiast jest informacji na temat niekorzystnego wpływu tej powszechnej grupy leków na nerki. Tymczasem związek między stosowaniem doustnych NLPZ a ryzykiem uszkodzenia nerek jest silny. Czy powinniśmy wziąć go pod uwagę w rozmowie z pacjentem? Z pewnością tak.

 

W niedawnym materiale Jakie nowe leki przyniósł nam rok 2019? skupiliśmy się na tym, co dobrego wydarzyło się w ubiegłym roku w kontekście nowych terapii. Dzisiaj zajmiemy się natomiast 4 ważnymi preparatami, które mogą zostać zarejestrowane w roku 2020 r. (oczywiście, w tym względzie opieramy się nie na pewności, ale wysokim prawdopodobieństwie). Terapie te odznaczają się nie tylko wysoką skutecznością, ale także w mogą zostać uznane za przełom. Dlaczego? 

 

Doniesienia naukowe dotyczące bakterii jelitowych mnożą się obecnie jak grzyby po deszczu. Dowiedzieliśmy się m. in. że organizm człowieka zasiedlany jest łącznie przez 1014 (100 bilionów) komórek różnych mikroorganizmów, należących do ok. 500-1500 gatunków (!). Wartość ta jest dziesięć razy większa niż całkowita liczba komórek ludzkiego organizmu. Nie bez przyczyny więc mikrobiotę jelitową zaczęto wręcz określać jako „zapomniany narząd” – ważący prawie tyle samo co ludzki mózg i wykazujący tak szeroką aktywność biologiczną jak wątroba.

 

Na nadciśnienie tętnicze (NT) choruje 9,5 miliona Polaków. Jeśli do wartości tej dodamy ponad 1 mln pacjentów po 80 roku życia (są tzw. chorzy w bardzo podeszłym wieku), otrzymany wynik robi wrażenie. I jednocześnie budzi grozę, gdyż nadciśnienie tętnicze jako choroba przewlekła może być źródłem śmiertelnych powikłań takich jak zawał serca i udar mózgu.