To o czym kiedyś dyskutowało się wyłącznie na konferencjach naukowych, dziś stało się faktem i na stałe weszło do codziennej praktyki. Mowa o terapii nadciśnienia tętniczego z zastosowaniem kilku substancji czynnych (najczęściej: dwóch lub trzech) w 1 postaci farmaceutycznej.

Obecnie – zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Nadciśnienie Tętniczego (PTNT) z maja 2019 r. i rekomendacjami Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) z 2018 r. – jest to preferowana strategia leczenia większości pacjentów z nadciśnieniem tętniczym.

 

Dane epidemiologiczne nie kłamią – na astmę oskrzelową na całym świecie może chorować nawet 235 milionów osób. W Polsce liczba ta z kolei oscyluje wokół 4 milionów, co również nie jest wartością małą, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę inne, przerażające dane. Otóż, tylko w ciągu 10 ostatnich lat wzrost liczby zachorowań na astmę oskrzelową w naszym kraju wyniósł 28 proc. wśród dzieci w wieku do 14 lat i około 67 proc. w przypadku młodzieży i dorosłych.

 

Moda na bycie fit osiągnęła apogeum. Nie dość, że niektórzy nasi pacjenci ćwiczą w nocy - co według najnowszych badań bezsprzecznie sprzyja bezsenności przewlekłej, czyli najtrudniejszej w leczeniu postaci zaburzeń snu - to dodatkowo ich znaczna część przyjmuje różne specyfiki w celu szybszego zrzucenia nadmiaru kilogramów. Mowa tutaj nie tylko o preparatach dostępnych na tzw. czarnym rynku (jak np. sibutraminie, johimbinie czy dinitrefenolu – stosowanym pierwotnie do… niszczenia pastwisk m. in. podczas wojny w Wietnamie), ale również o substancjach legalnych przyjmowanych w terapii wielu chorób przewlekłych.

 

Chociaż paracetamol - samodzielnie lub w skojarzeniu z innymi substancjami czynnymi - nadal jest często rekomendowany w bólu krzyża, jego skuteczność w tym wskazaniu nie należy do najwyższych. Wskazują na to wyniki metaanalizy, która – jak wiemy (patrz: Jak szybko ocenić badanie prezentowane przez przedstawiciela?) stoi najwyżej w hierarchii wszystkich dowodów naukowych.

 

Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że interakcja między ibuprofenem, a kwasem acetylosalicylowym stosowanych w dawkach kardiologicznych (tj. głównie w zakresie od 75 do 150 mg) może być jedną z najczęściej występujących, negatywnych zależności między lekami bez recepty. Dlaczego?

 

Jak często przedstawiciele odwiedzający Cię w aptece, oprócz przeprowadzania standardowych rozmów sprzedażowych, pojawiają się z wynikami badań naukowych? Nawet jeśli niezbyt często, warto wiedzieć, jak ocenić jakość i wiarygodność takich badań.

 

W artykule: Ibuprofen. Kompendium farmaceuty przedstawiliśmy istotne – naszym (subiektywnym) zdaniem informacje na temat tej najpopularniejszej obecnie substancji przeciwbólowej i przeciwzapalnej. Dziś przyszła pora na kolejną cząsteczkę w cyklu (tym razem jednak dostępną na receptę), i jednocześnie lek, który w ostatnim czasie był bohaterem niemałego i – niestety – niezbyt korzystnego dla branży farmaceutycznej zamieszania.

Mowa o walsartanie.

 

Z całą pewnością to farmaceuci zajmują pierwsze miejsce wśród wszystkich zawodów medycznych, do których trafiają zapytania dotyczące możliwości łączenia leków z alkoholem. W jaki sposób odpowiedzieć na to – wydawałoby się – bardzo proste pytanie?

 

Wydawałoby się, że niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ) to stosunkowo jednorodna grupa preparatów. Ich wspólną cechą jest bowiem nie tylko analogiczny mechanizm działania i potwierdzone właściwości przeciwzapalne, ale także porównywalne wskazania terapeutyczne.  Czy oznacza to, że w terapii bólu można zastosować dowolny NLPZ? Nie do końca.

 

Preparaty wspomagające mikroflorę jelitową mnożą się jak grzyby po deszczu.

I nic w tym dziwnego, bowiem większość dostępnych danych naukowych potwierdza znaną wszystkim teorię, że „zdrowie zaczyna się właśnie w jelicie”.